Przejdź do serwisu tematycznego

Carbon Boss AR15 Multitool do czyszczenia karabinka

Broń jest częścią mojej religii jak zwykł mawiać pewien Mandalorianin. Dla wielu strzelców czyszczenie jej to trochę taki na wpół religijny rytuał. Dla innych to część treningu – ta bardziej teoretyczna, w czasie której poznają techniczne zagadnienia związane ze swoimi „zabawkami”. Dla tych poważniejszych, dla których broń jest narzędziem pracy, ta czynność to być może cienka linia między życiem a śmiercią. Ale ci wszyscy opisani powyżej nie są bohaterami tego tekstu.

Siódmy grzech: Lenistwo

Dzisiaj zajmiemy się – i pewnie zbesztamy zasłużenie – tych, którzy są zbyt leniwi, żeby swojej broni poświęcić wystarczająco dużo czasu i czułości. Przypominacie sobie scenę z Full Metal Jacket, w której szeregowy Gomer Pyle czyścił swoje M14? Z jaką czcią to robił? Nie pamiętacie? To przypomnijcie sobie, bo po wizycie na strzelnicy, zwłaszcza zimą czy jesienią, powinniście zachowywać się właśnie w ten sposób. W przeciwnym razie ”ruda nierządnica” zeżre Waszego ukochanego „kałacha”, zanim zacznie się kolejny sezon. Dla tych niewdzięczników, którzy próbują połączyć wrodzone (bo ta cecha nigdy nie jest nabyta) lenistwo z potrzebą zachowania broni we właściwym stanie powstają przyborniki w rodzaju tego, który mam dziś przed sobą.

Jedno narzędzie by wszystko oczyścić...

Carbon Boss od Real Avid to seria wielofunkcyjnych narzędzi (multitooli) przeznaczonych do czyszczenia konkretnych modeli albo szerzej: serii modeli broni palnej. Niniejszy tekst dotyczy takiego narzędzia stworzonego do bardzo konkretnego zestawu czynności: usuwania nagaru z zespołu ruchomego (bolt oraz bolt carrier) karabinków serii AR15.

W tym miejscu należą się przeprosiny dla językowych purystów. Będę w tekście często posługiwał się „jankeskim” nazewnictwem. Częściowo dlatego, że jest po prostu wygodniejsze, a częściowo dlatego, że – jako że mamy do czynienia z amerykańskim narzędziem – koresponduje ta nomenklatura z opisem naniesionym na samo narzędzie. Koniec wyjaśnień, przejdźmy do konkretów.

Zacznę od czepialstwa. Opakowanie – narzędzie otrzymujemy w blistrze, który jest najbardziej niewdzięcznym rodzajem opakowania, jakiego może oczekiwać użytkownik. Nie dość, że utrudnia życie niecierpliwym, to prawie na pewno uszkodzimy sobie dłonie otwierając go. Nawet przy pomocy noża. Panowie producenci – kluczem do wygody jest woreczek strunowy. Taki porządny. Gruby, z jakimś firmowym nadrukiem. Łatwo, szybko i wygodnie, zapewne także nieco taniej i bez szkody dla jakości produktu. Przecież ten plastik oraz tekturę blistra i tak wywalamy do śmietnika.

Po walce z opakowaniem i po opatrzeniu ran nabytych przy tej okazji, zobaczmy co z niego uwolniliśmy: niewielki, materiałowy, zapinany na rzep pokrowiec z logo producenta z przodu i przelotka na pas z tyłu. W środku samo narzędzie – plastikowy trójkątny szkielet o boku około 9 cm z narzędziami w każdym możliwym miejscu. Ot, dziwnego kształtu scyzoryk.

Narzędzia multitoola można z grubsza podzielić na rozkładane (wysuwane) i te, które z racji zastosowania są nieruchome. Wszystkie rozkładane narzędzia wyposażono w blokady uniemożliwiające przypadkowe zamknięcie ich podczas użytkowania. Największe i najbardziej rzucające się w oczy (bo zakłóca symetrię produktu) to pin punch, czyli wybijak do kołków. Tak jak większość elementów, wykonany jest ze stali. W tym jednym przypadku nie jest może najlepszy wybór materiału. Zastosowanie w tym miejscu stopu miększego od stali (np. mosiądzu) byłoby moim zdaniem lepszym rozwiązaniem. Zminimalizował by prawdopodobieństwo uszkodzenia, zadrapania czy zniszczenia powierzchni kołków i elementów broni, w których są osadzone. Niestety wybijak spełnia też dodatkową funkcję: jest skrobakiem do oczyszczania wnętrza bolt tail, czyli tylnej części zamka. Z tego względu musi być twardy.

Dalej zgodnie z ruchem wskazówek zegara mamy otwór w szkielecie narzędzia, który służy do usuwania nagaru z różnych powierzchni iglicy. Za nim całkiem poręczne narzędzie do wyciągania zawleczek. O ile usuwanie ich zwykle jest niewygodne, to ponowny montaż sprawia jeszcze poważniejsze trudności. Szkoda że do tego nie wymyślono rozsądnego narzędzia.

Kolejne narzędzie – rozkładane i przypominające krótkie, masywne ostrze – to skrobak do bolt carrier (czyli suwadła: elementu zespołu ruchomego, w którym znajduje się zamek). Czyści się nim przede wszystkim wewnętrzne, trudno dostępne miejsca w tym elemencie. Na bocznej powierzchni narzędzia umieszczono okrągłe nacięcie umożliwiające usuwanie nagaru z cam pin (to przetyczka sterująca/ograniczająca ruch zamka w suwadle). Pod otwartym skrobakiem do suwadła znajduje się płytka do czyszczenia kolejnych powierzchni iglicy, rygli (lugs) i przestrzeni pomiędzy nimi.

Ostatni element na obwodzie narzędzia to nylonowo-mosiężna szczotka wielkości mniej więcej szczoteczki do zębów – ogólnego przeznaczenia. Druga szczotka znajduje się w centralnej części Carbon Bossa i służy do zdrapywania nagaru z tylnej części zamka.

Kreowanie potrzeb

W czasach realnego socjalizmu „partia-matka” tworzyła swego rodzaju sztuczne problemy w państwie, które następnie mogła bohatersko rozwiązywać. Stanowiło to podstawę propagandy sukcesu serwowanej obywatelom przez państwo w rozmaitych mediach. Niewiele zmieniło się od tamtych czasów.

Coraz trudniej wymyślić sensowny i faktycznie potrzebny produkt/akcesorium, które zdobędzie na tyle dużą popularność, żeby moc na nim godnie zarobić. Rosnąca ilość marek i malejące koszty produkcji (produkcja w „tanich” krajach, takich jak Chiny czy Bangladesz) sprawiają, że właściwie każdy nowy pomysł jest realizowany. W takim momencie ratunkiem dla firm jest kreowanie potrzeb – czyli dokładnie to, co opisano powyżej: podświetlanie problemu i sprzedawanie rozwiązania.

Przykładem tego jest właśnie Carbon Boss. Narzędzie – oczywiście całkiem dobrze przemyślane i skuteczne. Niestety da się z powodzeniem zastąpić prostymi szczoteczkami: mosiężną, plastikową (twardy nylon) i do zębów. Efekt czyszczenia będzie podobny choć zajmie nieco więcej czasu. Będzie też kosztować nieco więcej wysiłku. Grzesznicy nurzający się w Siódmym Grzechu Głównym wybiorą więc multitoola od Real Avid. Konserwatywni puryści będą dalej używali szczoteczek. Pozostali, tacy jak ja – psychopaci cierpiący na nerwicę natręctw – odrzucą wszystkie półśrodki, by sięgnąć po „czystość ostateczną” – tą z myjki ultradźwiękowej. Tyle, że cena takiego urządzenia potrafi skutecznie stłumić zapał. Do tego ciężko ją zabrać ze sobą na strzelnicę, wymaga zasilania, chemii która rozlewa się w torbie strzeleckiej. Dlatego też, czasem warto mieć przy sobie coś takiego jak Carbon Boss.

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Trenażer Mantis-X

Elektroniczny trener personalny Osoby, które zaczynają naukę strzelania z pistoletu podczas pierwszej lekcji zawsze usłyszą o trzech podstawach celnego strzału: chwycie, zgraniu…

Boro radzi: konfiguracja uniwersalnego pasa na strzelnicę

Posiadacze broni mają swoje upodobania: jedni lubią strzelania statyczne, inni dynamiczne lub strzelectwo bojowe, jeszcze inni strzelanie do rzutków albo arbuzów. Większość…

X