Podpułkownik w st. spocz. Marcin Modrzewski był jednym z czterdziestu dziewięciu pilotów Sił Powietrznych RP wytypowanych do przeszkolenia na zakupione 18 kwietnia 2003 roku 48 samoloty wielozadaniowe Lockheed Martin F-16C/D Block 52+ Advanced. Do czasu przylotu do Polski pierwszych F-35A Lightning II, będą to wciąż najnowocześniejsze samoloty bojowe z biało-czerwonymi szachownicami na kadłubach.

Jak wyglądała droga młodego adepta lotnictwa wojskowego, który spełnił swoje marzenia i zasiadł za sterami jednej z najnowszych ówcześnie wersji, legendarnego już w kręgach entuzjastów lotnictwa, F-16? Opowiada o tym autobiografia Pilot F-16. Historia dowódcy 10 Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Łasku, która ukazała się na rynku 24 lutego nakładem wydawnictwa Warbook.

Świetna okładka okazała się zapowiedzią jeszcze lepszej oprawy graficznej książki.

Muszę przyznać, że czekałem na tę książkę od kiedy pojawiła się o niej informacja. Jak napisał na wstępie sam Autor, niniejsza opowieść jest świadectwem, które tym podatnikom jesteśmy dłużni (którzy sfinansowali szkolenie polskich pilotów w USA – przyp. red). Elektryzująca okładka od początku wabiła bardzo mocno, a tematyka przywodziła na myśl świetną autobiografię amerykańskiego ppłk. w st. spocz. Dana Hamptona pt. Viper. Pilot F-16.

Świetna okładka okazała się zapowiedzią jeszcze lepszej oprawy graficznej książki. Naliczyłem się aż 126 fotografii, w tym zdjęć samego Autora, jak i urzekających ujęć dwóch czołowych fotografów lotniczych: Bartka Bery i Sławka Hesji Krajniewskiego. Od tej strony książka prezentuje się fantastycznie i dzięki temu mam nadzieję wracać do niej od czasu do czasu, jak do albumu zdjęć.

Ale przejdźmy do warstwy merytorycznej i treści. Niniejsza książka liczy 271 stron i została podzielona na dwadzieścia dwa rozdziały, opisujące kolejne etapy szkolenia naszego głównego bohatera, rozpoczęcia służby na nowym typie samolotu oraz jej przebiegu, aż do emerytury i rozpoczęcia pracy pilota samolotów rejsowych w PLL LOT.

Książka rozpoczyna się kulminacją służby wojskowej naszego bohatera, czyli udziału w Polskim Kontyngencie Wojskowym (PKW) Kuwejt w ramach międzynarodowej operacji pk. Inherent Resolve. Czwórka polskich F-16 w latach 2016-2018 (cztery zmiany) wykonywała rozpoznanie nad Irakiem i Syrią. Była to pierwsza operacja bojowa polskich samolotów poza granicami kraju.

Kolejne rozdziały są niejako powrotem do przeszłości, gdzie poznajemy kolejne szkolenia, głównie za granicą, w Hiszpanii i USA, których kulminacją jest certyfikacja na nowy typ samolotu bojowego Sił Powietrznych RP. Następnie po rozpoczęciu służby w kraju, poznajemy kolejne perypetie podczas misji szkoleniowych w Danii, Hiszpanii, USA, Grecji, Niderlandach czy Turcji.

Książka jest naszpikowana specjalistycznym słownictwem, ale Autor stara się skrupulatnie wyjaśniać wszystkie pojęcia. Oczywiście o wielu aspektach szkolenia czy służby, z wiadomych względów, nie mógł napisać, ale i tak zawarł potężną dawkę informacji, która zachwyci każdego entuzjastę lotnictwa wojskowego. Nie zabrakło także zabawnych anegdot czy wspomnień, także tych z frontu walki z mitem o F-16 z pustyni (w tym o zazdroszczących Polsce nowych wówczas samolotów pilotów duńskich F-16).

Autobiografię czyta się równie szybko, jak szybkie są polskie Jastrzębie. Niemniej dłuższych przerw wymagają wspomniane fotografie. Mimo dużej liczby pojęć technicznych, często anglojęzycznych, książka została napisana lekkim piórem. Autor serwuje też nieco historii awiacji czy metodyki walk powietrznych, ale zdarza się porównywać też Siły Powietrzne RP z Siłami Powietrznymi Stanów Zjednoczonych, aczkolwiek unika tu nadmiaru gorzkich słów i skupia się raczej na anegdotach dotyczących np. wyposażenia kantyn. Podkreśla też wsparcie Amerykanów w transformacji (przynajmniej części) polskiego lotnictwa wojskowego z ery posowieckiej do prawdziwie ery natowskiej.

Ocena

Pilot F-16. Historia dowódcy 10 Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Łasku to książka, którą mogę polecić z czystym sercem. Mimo, że pochłonąłem ją w kilka godzin, to będę do niej wracał. Co jak co, ale pilot samolotu bojowego to nie tylko ciężka służba, ale i elitarny zawód, do którego mają sposobność dołączyć nieliczni. Uważam, że Autor spłacił swój dług wobec podatników, nie tylko samą publikacją, jak napisał, ale przede wszystkim staniem na straży bezpieczeństwa polskiego i natowskiego nieba. Salut!