Przejdź do serwisu tematycznego

MP5: To co w środku

 

W kolejnym artykule, będącym owocem naszej współpracy z House of Guns – importerem, dzięki któremu na polski rynek trafiły pakistańskie klony MP5 – zajmiemy się stroną techniczną tematu. Po wrażenia wstępne, trochę historii i opinie zapraszam do przeczytania poprzedniego artykułu z „Milmaga” 07/20.

Użyczony nam przez wrocławską spółkę egzemplarz ma w dniu pisania tego wstępu na koncie ok. 2500 sztuk amunicji rożnych producentów i nadal, nie licząc niefunkcjonowania na elaborowanej amunicji na granicy faktora IPSC, żadnych zacięć. Artykuł zawierać będzie instrukcję rozkładania, czyszczenia i porównanie egzemplarza nowego z użytkowanym na jednej z wrocławskich strzelnic pistoletem z rocznika 2016. Pojawią się też pewne podpowiedzi dotyczące obsługi broni, bo trzeba przyznać, że wiekowa konstrukcja nie jest szczytem ergonomii.

Rozkładanie MP5

Po kilku wizytach na strzelnicy nadszedł czas wyczyszczenia naszego MP5

Jak w przypadku każdej broni rozkładanie zaczynamy od sprawdzenia, czy broń jest rozładowana. Jako czynność pierwszą odpinamy magazynek, a następnie po odciągnięciu zamka i zablokowaniu go w tylnej pozycji dokonujemy starannej inspekcji wzrokowej, kontrolując kluczowe elementy. Po pierwsze sprawdzamy gniazdo magazynka. Niby odpięliśmy go już wcześniej, ale gdyby ktoś zapomniał, to nawet wielokrotne przeładowanie broni będzie skutkowało podawaniem kolejnych nabojów. Następnie zwracamy uwagę na czoło zamka – tam gdzie pazur wyciągu zahacza kryzę łuski. Na koniec zostaje komora nabojowa. W przypadku MP5 jej dokładna inspekcja jest szczególnie ważna. Komora nabojowa w tym PM-ie jest bardzo głęboko umieszczona i sam rzut oka może nie być wystarczający, by ocenić, czy rzeczywiście komora jest pusta. Zalecamy rozbieranie i czyszczenie broni bez dostępu amunicji – tzn. gdy czyścimy to amunicja jest schowana lub w innym pomieszczeniu. Nad zasadnością strzału kontrolnego pisano już całe tomy, my jednak strzał kontrolny w bezpiecznym kierunku wykonujemy, gdy upewnimy się, że broń jest rozładowana. Teraz możemy przystąpić do rozkładania MP5.

W artykule skupimy się na rozłożeniu wymaganym do wykonania czyszczenia, a nie na czynniki pierwsze, choć i to będzie wzmiankowane. Proces zaczynamy od wybicia pinu blokującego zespół kolby. Wypychamy go palcem ze strony lewej na prawą. Pin nie jest, jak w przypadku karabinków AR, blokowany, więc trzeba uważać, by go nie zgubić. Zsunięcie całego zespołu kolby odbywa się poprzez szarpnięcie go do tyłu. Czynność tę wykonujemy na złożonej kolbie. Na tym etapie komora spustowa i zamkowa połączone są już tylko przednim pinem. Działa on jak zawias i pozwala na odchylenie chwytu w dół, wyjęcie zamka i sprężyny oporo-powrotnej. Pamiętajcie, by zamek znajdował się w przedniej pozycji. W przeciwnym razie ryzykujecie wystrzelenie sprężyny po zsunięciu zespołu kolby. Po wyjęciu suwadła, możecie wybić pin przedni w analogiczny sposób do pinu trzymającego kolbę i rozłączyć komorę spustową od nabojowej. Sprężyna oporo-powrotna osadzona jest na żerdzi, którą można rozmontować przez wybicie dwóch pinów w jej przedniej lub tylnej części. Nie jest to jednak czynność konieczna do czyszczenia i konserwacji. Cały zespół sprężyny umieszczony w tulei będącej fragmentem suwadła wychodzi dość opornie. Kolejnym krokiem jest odłączenie zamka od suwadła.

Tu mała dygresja: MP5 działa na zasadzie wykorzystania energii odrzutu zamka pół-swobodnego z unieruchomioną lufą i strzela z zamka zamkniętego. Dwuczęściowy zamek pół-swobodny otwiera się z opóźnieniem dzięki działaniu rozsuwanych na boki dwóch symetrycznych rolek hamujących. Mechanizm został tak zaprojektowany, by stosunek prędkości tylnej części zamka do przedniej wynosił 4:1. Dzięki temu, gdy trzon zamkowy przesuwa się do tyłu o 4 mm, to tłok zaporowy przesunie się w tym czasie tylko o 1 mm. Zobaczycie sami, jakie są różnice w budowie w porównaniu z zamkami innych konstrukcji.

MP5 rozłożone na podstawowe elementy

Do czyszczenia warto rozłożyć zespół suwadła

Zamek od suwadła odłączamy poprzez przekręcenie. Element z rolkami, który zostanie nam w prawej dłoni to zamek, a umieszczony w suwadle element, będący jednocześnie prowadnicą iglicy to tzw. element blokujący lub trzon zaporowy. Wyjęcie tego ostatniego daje dostęp do iglicy i jej sprężyny. Kolejną czynnością rozkładania zamka jest wyjęcie drutu pełniącego rolę sprężyny pazura wyciągu. Wykonujemy to przy użyciu narzędzia pozwalającego na zahaczenie drutu. Kiedy już uda nam się pokonać pierwszy opór, drut wychodzi bez kłopotu i uwalnia pazur wyciągu. Wyjęcie rolek nie jest konieczne do czyszczenia i konserwacji. Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba demontaż odbywa się poprzez usunięcie pinu blokującego prowadnicę, umieszczonego na górnej powierzchni zamka. Dzięki podniesieniu bezpiecznika w górę ponad położenie S możemy go wysunąć w lewą stronę. Pozwala to na wyjęcie bloku mechanizmu spustowego. Tu okazuje się, że chwyt jest osobnym elementem, co ciekawe dostępnym jeszcze niedawno w handlu na niemieckich serwisach aukcyjnych. W ten sposób udało nam się rozłożyć broń do czyszczenia. Możemy oczywiście rozebrać MP5 bardziej, demontując łoże znanym już nam sposobem wypychania pinu umieszczonego przy podstawie muszki, a nawet wyjąć dźwignię przeładowania poprzez wybicie pinu blokującego rączkę napinania. Jednak absolutnie nie jest to konieczne. Rozebranie magazynka wykonujemy opierając szczęki na stole, przy użyciu punktaka naciskamy element blokujący w dnie magazynka. Przy użyciu płaskiego śrubokręta zsuwamy dno magazynka pamiętając, że na podajnik i element blokujący naciska sprężyna.

Czyszczenie broni

Nim nadszedł czas czyszczenia nasz egzemplarz wystrzelił blisko 2500 sztuk amunicji

Po rozebraniu MP5 pora na czyszczenie. Proces nie jest trudny – duże zabrudzenia usuwamy przy pomocy szczotki, wycieramy elementy i gotowe. Warto skorzystać z chemii rozpuszczającej pojawiający się podczas strzelania brud i produkty spalania. My wykorzystaliśmy Balistol, o którym przeczytacie jeszcze w innym artykule. Należy się upewnić, że rolki systemu opóźniającego pracują swobodnie i nic ich nie blokuje. Czyszczenie lufy nie różni się od innych konstrukcji. Po zapryskaniu komory penetratorem korzystamy z wyciora, szczotki mosiężnej i czyścików, aż osiągniemy satysfakcjonujący poziom czystości lufy. Komorę także warto spryskać dużą ilością rozpuszczalnika i korzystając z odpowiedniej końcówki wyczyścić rozpuszczony brud. Zespół spustu nie gromadzi wielu zanieczyszczeń a dzięki przemyślanej konstrukcji zakamarki są łatwo dostępne. Gdy już poradzimy sobie z osadami, pora na smarowanie. My używamy odrobiny smaru na ruchomych częściach zamka, na których występuje tarcie. Łatwo możecie to ocenić zwracając uwagę na miejsca w których wyciera się oksyda. Kilka kropel oleju na sprężyny to też nie jest zły pomysł. Nie zapomnijcie o magazynkach.

Nagar na czole zamka. Można było się spodziewać że będzie go więcej

Na mechanizmie spustowym widać tylko drobne wytarcia

MP5 nie wymaga dużej ilości smaru. Według instrukcji nie smarujemy plastików, tłumika (przy wersji SD) i paska. Lekkiego smarowania, czyli nałożenia palcem minimalnej ilości smaru wymaga komora, wszystkie części metalowe oprócz tłumika, gwint lufy (jeśli jest), mechanizm spustu, metalowa kolba, magazynek wewnątrz i na zewnątrz, wszystkie manipulatory. Średnie smarowanie, przez które instrukcja rozumie widoczną ilość smaru, niespływającą jednak po powierzchni elementu, producent zaleca do zamka z suwadłem i sprężyny oporo-powrotnej.

Składanie MP5

Po czyszczeniu przychodzi czas na złożenie pistoletu. Jest to czynność będąca lustrzanym odbiciem rozkładania, pojawiają się w niej jednak pewne utrudnienia, o których warto napisać. Kłopotem może być złożenie zamka w całość. Radzimy sobie z tym w następujący sposób: element blokujący wkładamy w wycięcie w suwadle upewniwszy się wcześniej, że iglica ze sprężyną znajdują się już w środku. Dociskając element blokujący do suwadła przekręcamy go mniej więcej o pół obrotu, tak by zablokował się w swoim otworze. Następnie nakładamy na niego zamek z rolkami. Jest tylko jedna możliwość wykonania tej czynności, gdyż ze względu na występ ustalający w środku zamka, nie da się założyć go odwrotnie. Następnie przekręcamy całość do siebie, aż kliknie i zamek połączy się z suwadłem i elementem blokującym. Trzpień wraz ze sprężyną oporo-powrotną wchodzi dość sztywno na swoje miejsce. Warto rozważyć czy jest sens go wyjmować, gdyż w tym miejscu nie dochodzi do nadmiernej kumulacji zabrudzeń. Delikatna warstwa smaru na sprężynę i możemy całość składać. Pamiętajcie, że piny zamykające są różnej długości. Po złożeniu broni sprawdzamy jej funkcjonowanie: czy suwadło pracuje płynnie a bezpiecznik działa prawidłowo. Na koniec oddajemy suchy strzał i przeładowujemy cały czas trzymając wciśnięty spust. Teraz odpuszczamy powoli język i nasłuchujemy czy nastąpi reset mechanizmu. Gdy usłyszymy kliknięcie, ściągamy ponownie spust – kurek powinien opaść ponownie. MP5 wyczyszczona.

Zużycie części

Jak już wspomnieliśmy na początku, nasz egzemplarz wystrzelał około 2500 szt. amunicji. Porównywanie egzemplarza z takim przebiegiem do nowego nie ma najmniejszego sensu. Zamiast tego udało nam się sfotografować MP5 używany we Wrocławiu przez Gunmasters, której przebieg według właściciela wynosi ok. 65 tys. szt. Cały serwis w trakcie 4-letniego okresu ograniczył się do dwukrotnej wymiany pazura wyciągu i profilaktycznej zmiany sprężyny oporo-powrotnej.

Porównanie otarć korpusu. Pokrycie pakistańskiego klona jest inne i gorszej jakości niż w oryginalnym HK. Widać wyraźne obtarcia na wystających elementach broni oraz na gnieździe magazynka

Wytarta oksyda na elementach kontaktowych zamka. Standard w przypadku większości ocierających się o siebie części metalowych

Wymieniona przez właściciela sprężyna oporo-powrotna i różnice w pokryciu. Czarna sztuka to nowy POF

Delikatnie zatarte numery na spodzie zamka w wersji z przebiegiem 65 tys.

Starta oksyda elementów kontaktowych spustu

Widok do komory nabojowej. Oprócz starcia pokrycia żadnych odkształceń i deformacji

Nie udało nam się wykonać zdjęć wnętrza lufy, jednak dokonując oględzin nie stwierdzamy żadnych uszkodzeń ani wżerów. Właściciel zapewnia o braku problemów ze skupieniem podczas strzelania. Sporadyczne zacięcia we wrocławskiej MP5 wynikały z wyrobienia sprężyny pazura wyciągu oraz odbijania łusek od montażu ris do wnętrza broni. Korzystając z naszego egzemplarza nadal jesteśmy pod wrażeniem niezawodności. MP5 od POF strzela niezawodnie i celnie zarówno z amunicji elaborowanej, jak i fabrycznej. Całe zużycie ogranicza się do wytarcia powłok. Nie ma rdzy, ani żadnych uszkodzeń mechanicznych. Czy 65 tysięcy sztuk amunicji to dobry wynik? Naszym zdaniem rewelacyjny.

Manual

Jak już wcześniej wspomnieliśmy obsługa MP5 trąci troszkę myszką. Nie bez znaczenia jest fakt, że jest to konstrukcja wiekowa. Warto więc znać parę trików, które ułatwiają korzystanie z pistoletu maszynowego. Po pierwsze: ładowanie. Magazynek dwurzędowy mieści 31 naboi. Gniazdo magazynka jest dość ciasne, a mały przekrój samego magazynka uniemożliwia dobicie go, jak można to zrobić w przypadku magazynków AR15. W amerykańskiej konstrukcji takie uderzenie powoduje dodatkowe, minimalne ściśnięcie sprężyny i magazynek zahacza się w broni. W przypadku MP5 nie jest to możliwe. Remedium na ten problem to zablokowanie zamka w tylnym położeniu przy użyciu rączki napinającej. Pociągnięcie jej do tyłu i zablokowanie na występie pozwala na bezproblemowe podłączenie pełnego magazynka. Zrzut zamka – osławione w filmach hk slap czyli uderzenie dłonią od góry w rączkę jest jednak przerostem formy nad treścią. Znacznie lepszym i bardziej ergonomicznym rozwiązaniem jest zrzucenie blokady przy pomocy kciuka lewej ręki. Ekonomia ruchu jest w tym przypadku niezaprzeczalna, a dłoń od razu układa się na chwycie przednim. W obu przypadkach system i tak ma się zamknąć  samoczynnie, dzięki energii sprężyny. Możecie oczywiście ładować 30 naboi do magazynka i podpinać go bez konieczności blokowania zamka w tylnym położeniu. Taktyka dyktuje nam tu postępowanie, bo raz jeszcze podkreślamy, że magazynka naładowanego 31 nabojami nie da się podpiąć do gniazda. Uniemożliwia to także wykonanie tzw. admin reload czyli zmiany niepełnego magazynka w trakcie przerwy w prowadzeniu ognia, a magazynek załadowany do 30 sztuk wymaga dość mocnego wbicia. Instrukcja producenta mówi tu o „kontrolowanej agresji” podczas dobijania magazynka w gnieździe.

 

Okienka na grzbiecie magazynka pozwalają na określenie ilości załadowanej amunicji: pierwszy najwyżej umiejscowiony otwór 10 sztuk, środkowy 20, najniższy 30 sztuk. Kolejną bolączką konstrukcji jest krótkie skrzydełko bezpiecznika. Nosząc rękawiczki w rozmiarze 9 nie jestem w stanie sięgnąć do bezpiecznika kciukiem bez zmiany ułożenia dłoni na chwycie pistoletowym. Na tę niedogodność też jest recepta – wystarczy przekręcić broń w osi. Jest to wykorzystanie naszej anatomii i nagle okazuje się, że jesteśmy w stanie sięgnąć do bezpiecznika. To oczywiście pewien kompromis – odbezpieczenie następuje nie w momencie, gdy już mamy wycelowaną broń, a odrobinę wcześniej. Dlatego tak ważna jest znajomość BLOS i trzymanie palca poza spustem.

Przyrządy celownicze

MP5 wyposażono w mechaniczne przyrządy celownicze: muszkę w okrągłej osłonie oraz celownik przeziernikowy. Projektując system celowniczy inżynierowie z HK wykorzystali naturalne zdolności oka i mózgu do szybkiego nakładania okręgów. Dzięki temu przyrządy celownicze w MP5 są jednymi z szybszych i lepszych w broni palnej. Broń fabrycznie jest przystrzelana na dystansie 25 m. Co to znaczy? Otóż, przy strzelaniu punkt celowania jest jednocześnie punktem trafienia na 25 m. Średnie punkty trafienia na 25 i 100 m pokrywają się. Ze względu na trajektorię pocisku, każdy punkt trafienia na dystansie mniejszym niż 25 m będzie niżej, a w zakresie 25 -100 m powyżej punktu celowania. Punkt szczytowy lotu pocisku wypada na 60 m, a odchylenie zamyka się w przedziale 12,5 cm, zależnie od użytej amunicji. Oczywiście powyżej 100 m pocisk znów trafi poniżej punktu celowania. Dlatego różnej wielkości otwory przeziernika nie odpowiadają w przypadku MP5 różnym punktom trafienia w zależności od odległości, a jedynie są pomocą dla strzelca, umożliwiając szybsze lub bardziej precyzyjne celowanie. Zmiana linii celowania odbywa się poprzez regulację celownika tylnego. Kalibracji w pionie dokonuje się za pomocą specjalnego przyrządu, który umożliwia wciśnięcie niewielkich zaczepów blokujących umieszczonych wewnątrz bębna. Gdy są one wciśnięte, obrót cylindra powoduje jego uniesienie lub opuszczenie względem postawy. Przekręcenie o ¼ obrotu, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, obniża linię celowania o 14 mm na odległości 25 m. Podniesienia dokonujemy analogicznie, obracając w przeciwną stronę. Regulacja w poziomie wymaga poluzowania śruby dociskowej. To umożliwi ruch ułożonej poziomo śrubie regulacyjnej w pożądanym kierunku. Również w tym przypadku, każdy pełny obrót śruby przesuwa średni punkt trafienia o 56 mm na odległości 25 m i zależy od kierunku w którym kręcimy. Warto zapamiętać akronim LLC – low left clockwise. Jeśli chcemy przesunąć punkt trafienia w lewo lub w dół zawsze regulujemy zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara.

Pas nośny

W zestawie z POF MP5 otrzymujemy, oprócz zestawu do czyszczenia, także trzypunktowy pas nośny. Jest to konstrukcja wiekowa jak sam pistolet maszynowy. Niestety nie jest tak dobra jak sama broń. Znacznie lepszym rozwiązaniem są pasy dwu- lub jednopunktowe. Niemniej, właśnie taki pas otrzymujemy w zestawie. Taśma w kolorze oliwkowym, o średnio przyjemnej dla skóry fakturze, dopełniona jest stalowymi elementami mocującymi. Już samo założenie pasa na broń nie jest sprawą prostą i oczywistą. Dość intuicyjne jest to, że karabińczyk zapinamy w ucho znajdujące się po lewej stronie podstawy muszki, co według instrukcji powinniśmy robić z „bramką” karabinka skierowaną w dół. Problem pojawia się, gdy trzeba zamocować pas z tyłu broni. Na ratunek przychodzi nam zainstalowany na taśmie haczyk. Właśnie ten element zaczepiamy o zintegrowany w osadzie kolby punkt mocowania. Jest to rozwiązanie niepewne, nieintuicyjne i co gorsza umożliwiające wypięcie się pasa. HK po jakimś czasie wprowadziło pas z dwoma karabinkami, który wg producenta miał być ukłonem w stronę leworęcznych. Trzeba bowiem zaznaczyć, że w standardowych MP5 punkty mocowania znajdują się tylko po lewej stronie broni. W takim przypadku konieczne było wymienienie dwóch pinów blokujących na odpowiednio zmodyfikowane, które umożliwiały montaż pasa. Tym, co wyróżniało pas HK w latach 1960. była różnorodność możliwości jego zastosowania. Instrukcja obsługi wyróżnia pięć funkcji pasa: położenie bojowe, przewieszenie przez klatkę piersiową, noszenie na plecach, na biodrze i utworzenie z pasa uchwytu do noszenia w dłoni.

Rysunki z instrukcji HK prezentujące możliwości pasa nośnego

Podsumowanie

Długo myśleliśmy co napisać w podsumowaniu tego artykułu. MP5 niedługo wraca do importera, a nam na samą myśl robi się trochę smutno. Pistolet daje niesamowitą frajdę ze strzelania. Jest celny i niezawodny a przy odrobinie treningu obsługuje się go bardzo przyjemnie. Jednym słowem legenda MP5 ma swoje uzasadnienie w faktach. Będziemy tęsknić.

 

Dziękujemy House of Guns za użyczenie broni do testów.

 

Artykuł został pierwotnie opublikowany w MILMAG 09/2020

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Karabin kryptonim Świniak

Specjalna wersja POF-USA Revolution Broń produkowana przez Patriot Ordnance Factory (POF-USA) jest znana na polskim rynku. Wytwarzane w Arizonie konstrukcje uchodzą za przemyślane, niezawodne…

ZEV Technologies Billet Rifle 3 Gun – karabinek bezodrzutowy

Karabinek bezodrzutowy Jakie są najważniejsze cechy broni długiej w strzelectwie dynamicznym? Jakie narzędzie pozwoli strzelcowi stanąć na podium? Każdy sportowiec, który pasjonuje się…

Przeczytaj sugerowany następny artykuł

Artykuły Broń Shooting

MP5 – w zasięgu legendy

przejdź do artykułu
X