Przejdź do serwisu tematycznego

Nowoczesny survival

Jak przeżyć trudne czasy

Sztuka przetrwania (survival) to umiejętność poradzenia sobie w awaryjnej sytuacji, kiedy samolot rozbije się w dziewiczej dżungli lub ktoś po zatonięciu statku trafi na bezludną wyspę. Zdobywanie survivalowych umiejętności i ich ćwiczenie to wielka frajda. Budowa prymitywnych schronień, rozpalanie ognia krzesiwem i gotowanie na ognisku są świetnym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Ale nie okłamujmy się: szansa, że te umiejętności uratują nam kiedyś skórę jest niewielka.

Oczywiście w polskich lasach ludzie także się gubią, za co czasem przychodzi im przypłacić życiem lub zdrowiem. Jednak dla nich dużo skuteczniejszym narzędziem ratunku byłby naładowany telefon komórkowy. Nie krzesiwo lub umiejętność wyznaczania kierunków świata w oparciu o położenie gwiazd.
Nowoczesny survival dla odmiany ma za zadanie pomóc przetrwać skutki najróżniejszych katastrof. Nie na pustkowiu, ale w znanym codziennym otoczeniu. Od pożaru domu i wypadku samochodowego począwszy, na globalnej wojnie jądrowej czy apokalipsie zombie skończywszy. Poza tym, służy do podniesienia jakości codziennego życia.


Papierowa mapa i kompas lub odbiornik GPS prędzej uratują życie w lesie, niż nóż typu rambo z krzesiwem w rękojeści

Duże i małe katastrofy

Nie do każdego ta koncepcja przemawia. Przeciętny zjadacz schabowego nie jest specjalnie narażony na rozbicie swojego samolotu na Syberii lub na bezludnej wyspie. Ale, jak podaje Państwowa Straż Pożarna, w ubiegłym roku wybuchło w Polsce ponad 125 tysięcy pożarów. Wystąpiło też ponad 130 tysięcy innych zdarzeń stwarzających zbiorowe zagrożenie dla życia, zdrowia, mienia lub środowiska.
Coraz częściej zdarzają się zjawiska o znacznie szerszym zasięgu, dotykające całych miast i regionów. Upały, susze, powodzie, smog (10 tysięcy ofiar w Polsce w 2017), wojny i katastrofy gospodarcze. Można o nich przeczytać dość często. Choć zazwyczaj występują na drugim końcu świata, to silnie oddziałują na wyobraźnię, a media takie tematy lubią.
Co roku wielu Polaków traci pracę, pada ofiarami kradzieży albo oszustwa. Co tysięczny Polak w 2017 został ranny w wypadku samochodowym, a śmierć poniosło niemal 3 tysiące osób. W ogromnej większości są to zdarzenia o małym zasięgu. Dla mediów będą to co najwyżej jednorazowe artykuły i równie smutne statystyki. Ale dla rodziny, która straciła dobytek w pożarze lub jedynego żywiciela potrąconego przez samochód, może to być koniec znanego im świata.


Korek na drodze wylotowej z miasta. Jeśli trasa jest zablokowana każdego popołudnia i co weekend, to na pewno będzie nieprzejezdna także podczas ewakuacji

Katastrofą może być nie tylko śmierć, pożar czy powódź, ale także coś tak trywialnego jak utrata pracy. Może się to bezpośrednio przełożyć się na konieczność wykorzystania oszczędności, nagłą sprzedaż majątku, przeprowadzkę do mniejszego mieszkania, czy wręcz zaciągnięcie kredytu na niekorzystnych warunkach. Nagłe pogorszenie się sytuacji finansowej rodziny jest stresujące i może być przyczyną epizodów depresyjnych. Czasem kończy się tragicznie: codziennie w Polsce kilkanaście osób próbuje popełnić samobójstwo.
I jak ubezpieczenie mieszkania od skutków pożaru czy zalania wydaje się oczywiste, tak i dla nas oczywiste jest zabezpieczenie rodziny na trudne czasy i sytuacje kryzysowe. Na czarną godzinę, w razie W. Czyli właśnie nowoczesny survival.

Uzależnienie

Dzięki rozwojowi techniki, w szczególności możliwości wytwarzania energii z paliw kopalnych, poziom życia radykalnie się polepszył. Przeciętny Polak żyje lepiej niż królowie w średniowieczu! Ma ciepłą wodę, skutecznie działające ogrzewanie, mydło, dostęp do żywności z całego świata i nowoczesną opiekę zdrowotną. Przeciętna długość życia wzrosła od 1960 aż o prawie 10 lat. Żyjemy długo, bezpiecznie i bardzo wygodnie, niewielkim wysiłkiem zaspokajając codzienne potrzeby.
O tlen do oddychania się nie martwimy, bo choć mamy sporo smogu, to jakość powietrza powoli się poprawia. Schronienie zapewniają impregnowane kurtki i cegła ocieplona styropianem. Mieszkania wypełniamy ciepłem z dowiezionego pod dom węgla lub gazu z rur. Wodę czerpiemy z sieci wodociągowej lub własnej studni z elektryczną pompą. Jest już uzdatniona do picia, ale dla naszego komfortu jeszcze błyskawicznie gotujemy ją w czajniku. Żywność wyciągamy z szafki lub lodówki, a zdobywa się je zamawiając przez Internet lub stojąc chwilę w sobotniej kolejce w dyskoncie.


Kuchenka Biolite Campstove z czajnikiem. Podczas gotowania wytwarza też energię elektryczną. Nie przyda się na pieszej wycieczce, ale jako awaryjne źródło ciepła i prądu można ją rozważyć

Trzy posiłki od anarchii

Ten komfort uzależniony jest od infrastruktury energetycznej i telekomunikacyjnej. Jej awaria w dłuższej perspektywie cofa państwo może nie aż do średniowiecza, ale z całą pewnością kilkaset lat. Przez brak prądu w sklepach nie będą działać lodówki. Żywność się zepsuje, choć i tak nie będzie się dało jej kupić. Nie otworzą się bowiem automatyczne drzwi do marketu, a kasjerka nie uruchomi kasy fiskalnej.
Bez zasilania nie zadziałają wodociągi ani pompy na stacjach paliw. Brak wody w kranie to nie tylko niemożność wykąpania się, ugotowania ziemniaków na obiad i zrobienia herbaty. To też niespłukana muszla klozetowa i niedziałająca kanalizacja.


Jednorazowy grill jest lepszy niż nic. A z pewnością bije na głowę ognisko, bo w ostateczności da się go rozpalić nawet na balkonie. Ognisko na balkonie można zapalić tylko raz

Bez Internetu nie zapłacimy kartą i nie skorzystamy z bankomatu, nie kupimy nic online, zostaniemy odcięci od pieniędzy trzymanych w banku. Nie będzie też dostępu do informacji. Coraz więcej ludzi pozbywa się telewizora z domu, polegając w całości na rozrywce dostarczanej przez Sieć. Dobrze, że przynajmniej mają radia w samochodach i smartfonach. Bez zasilania przestaną działać stacje bazowe, więc padnie łączność komórkowa. Może przynajmniej lokalne rozgłośnie radiowe będą miały zasilanie?
To jednak dopiero początek problemów. Bez paliwa nie pojadą śmieciarki, karetki ratunkowe ani straż pożarna. Bez prądu popsują się zapasy leków wymagających przechowywania w warunkach chłodniczych. Głodni, zziębnięci i spragnieni ludzie zaczną podejmować desperackie kroki z rabunkiem i szabrowaniem sklepów włącznie. Dzisiejsze społeczeństwa znajdują się ledwie trzy posiłki od anarchii.

Warstwy zabezpieczeń

Nagle okazuje się, że w takich warunkach współczesny człowiek nie jest w stanie sobie poradzić. Ewakuacja do lasu, aby zastawiać pułapki na zwierzęta nie jest rozwiązaniem. Umiejętność budowy szałasu z gałęzi i rozpalanie ognia prymitywnymi metodami niewiele pomogą. Stawiamy dolary przeciwko orzechom, że w skali całego kraju jest tylko kilkanaście osób, które byłyby w stanie o dowolnej porze roku wyżywić w lesie rodzinę. A i to tylko wtedy, gdy polskie puszcze nie zostaną splądrowane przez nieprzygotowanych mieszczuchów na gwałt poszukujących opału i czegokolwiek do jedzenia.
Budowa sensownej strategii zabezpieczenia rodziny przed skutkami sytuacji kryzysowych wymaga pewnej dozy elastyczności. Należy poukładać rozwiązania w kolejne warstwy lub – jeżeli ktoś lubi angielskie makaronizmy – linie wyposażenia. Obejmują przedmioty, pomysły i umiejętności, służące do zaspokajania podstawowych potrzeb.


Filtry do wody są doskonałe do turystyki i dobre gdy utkniemy w głuszy. Eliminują zanieczyszczenia mechaniczne oraz wirusy i pierwotniaki, ale nie chemiczne nieczystości z polskich rzek

Woda i żywność

Aby przygotować się na brak dostaw wody, należy po prostu zrobić jej zapas. Może być w postaci kilku 5-litrowych baniaków z marketu stojących w piwnicy. Warto dowiedzieć się też, gdzie znajduje się najbliższe ujęcie: studnia głębinowa, staw w parku lub leśny strumień.
Trzeba także schować gdzieś w domu sprzęt pozwalający na przyniesienie tej wody. A to przecież nietrywialne. Przeciętna polska rodzina ma w mieszkaniu tylko dwa wiaderka: do mycia podłogi i kosz na śmieci. Żadne z nich nie nadaje się do przyniesienia pitnej wody z beczkowozu. Nikt nie będzie mył tego wiadra przy beczkowozie, gdy za nim stoi długa na kilkadziesiąt osób kolejka. Więc przyda się choćby plastikowy worek do kiszenia kapusty.
Wodę przyniesioną do domu być może trzeba będzie oczyścić i zdezynfekować. Tutaj przyda się filtr i kuchenka turystyczna na drewno lub gaz z zapasem kartuszy. Gotowanie to jedna z najlepszych metod dezynfekcji wody.


Amerykańska racja żywnościowa MRE dostosowana do warunków arktycznych. Nie jest to najlepszy produkt jaki można mieć w zapasie żywności na trudne czasy

Do zaspokojenia głodu przyda się zapas żywności w domu. Niech będzie to nawet tylko 10 kilogramów ryżu. Warto poznać jadalne rośliny w okolicznych parkach i lasach, założyć mały sad i ogródek na działce. Przyda się broń do polowania i zaprzyjaźniony rolnik na wsi, od którego regularnie kupujemy żywność. Ale to nie wszystko. Należy mieć jeszcze sprzęt potrzebny na zamianę zapasu żywności w pożywne posiłki, bo surowym ryżem nie da się najeść. Tak samo wygląda sytuacja, jeśli chodzi o pozostałe, podstawowe potrzeby.


Prosty palnik denaturatowy wykonany z dwóch puszek po napojach. Prosty do wykonania, gdy zabraknie gazu i prądu może posłużyć do zagotowania wody na mleko dla niemowlęcia

Ewakuacja

Jedną z warstw powinna być gotowość do szybkiej i sprawnej ewakuacji do wybranej wcześniej lokacji. Zdarzają się sytuacje, gdy nie ma wyboru i trzeba się wynieść z domu. Budynek może zostać zniszczony przez pożar. Może jest zagrożony zawaleniem wskutek szkód górniczych lub wycieku z nieszczelnej instalacji gazowej sąsiada. Czasem właściciel zostaje zmuszony do wyboru: czy przy nadchodzącej powodzi bezpieczniej będzie pozostać czy wynieść się z domu? Przygotowanie się do ewakuacji na kilku polach pozwala przeprowadzić ją sprawniej i bezpieczniej. Czasami wręcz umożliwi ucieczkę nim nadejdzie zagrożenie.
Pierwszym polem jest budowa zestawu ewakuacyjnego. To rzeczy, które pomogą w czasie przebywania poza domem. To zestaw do biwakowania wystarczający na co najmniej 3 dni, wraz z zapasem żywności, odzieżą, sprzętem do gotowania i uzdatniania wody. Przyda się także wtedy, gdy ewakuacja będzie spowodowana przez pożar. Nikt nie ma ochoty stać boso w piżamie na śniegu pod blokiem czekając na koc od strażaków. Zestaw musi być zawsze gotowy aby nie tracić czasu na pakowanie i znajdować się w zasięgu ręki. Musi być w szafie w przedpokoju lub pawlaczu, a nie w piwnicy, garażu czy pracy.


Rower to dobry środek lokomocji nie tylko do zwiedzania najbliższej okolicy. Jest użyteczny w razie ewakuacji z miasta

Drugą warstwą jest wybranie i przygotowanie celu ewakuacji. To miejsce, do którego chcemy się udać, gdy sytuacja w naszej okolicy się pogorszy. Dobrym przykładem może być rekreacyjny domek na działce. Miejsce z małym panelem fotowoltaicznym, studnią i przydomową oczyszczalnią ścieków, zapasem żywności oraz ogrodem i sadem. No i kominkiem lub najprostszym żeliwnym piecykiem. Gdy w mieście nie będzie prądu, a zatem wody i ogrzewania, dobrym pomysłem jest ucieczka do bezpiecznego domku. Tam można ogrzać się przy płomieniach i bezpiecznie przeczekać kilka tygodni.
Trzeci aspekt to przygotowanie trasy i procedury ewakuacji. Czyli ustalenie, którędy i jak rodzina uda się do wyznaczonego celu. Kto zgarnie po drodze babcię, dzieci ze szkoły i psa z domu. Gdzie będą na siebie czekać i jak się komunikować, gdy przestanie działać telefonia komórkowa. No i czym konkretnie się tam udać: rowerami, samochodem czy pieszo? Warto zadbać o zapas paliwa do samochodu i zestaw do załatania dziury w rowerowej dętce.


Samochód kempingowy to dość tani sposób na urlop. Przyda się też, gdy trzeba będzie opuścić mieszkanie – pozwoli na przeczekanie kilku dni w całkiem komfortowych warunkach

Gadżeciarstwo

W tradycyjnym survivalu i jego nowoczesnej odmianie nie jest trudno wydać mnóstwo pieniędzy na niepotrzebne rzeczy. Albo i takie, które można po prostu łatwo i tanio zastąpić przedmiotami, które niekoniecznie są survivalowe, taktyczne lub militarne. Idąc w ślad za może i sensowną filozofią dublowania najważniejszych przedmiotów łatwo wpaść w pułapkę i zaopatrywać się w kolejne noże, kuchenki turystyczne, plecaki i gadżety.


Bransoletka z paracordu z krzesiwem. Podobno ktoś kiedyś ją rozplątał potrzebując linki. W praktyce posłuży pewnie jako awaryjna sznurówka

Nie jest sztuką kupić karton wojskowych racji żywnościowych, wrzucić je do piwnicy i trzymać z poczuciem dobrze wydanych pieniędzy. Gdy się przeterminują, można je wyrzucić i kupić nowe. Nie są przecież bardzo drogie, a poza tym to wydatek, który ma nam uratować życie, prawda?


Rozpalanie ognia krzesiwem to fajna zabawa, ale jeżeli wpadniemy w przerębel lepiej mieć w kieszeni dobrą zapalniczkę w torebce strunowej

Zapas żywności

Rzecz w tym, że można zapas żywności zrobić taniej i lepiej pod wieloma względami. Wojskowe racje żywnościowe są banalnie proste do zastąpienia przez gotowe posiłki ze sklepu. Są tańsze i łatwiej dostosowane do potrzeb, możliwości i upodobań kulinarnych danej rodziny. Takie racje składają się z produktów jadanych na co dzień, co oznacza prostą wymianę opakowań przed upływem terminu przydatności do spożycia.
Pieniądze poświęcone na ten zakup się nie zmarnują. Co więcej, to produkty znane i tolerowane przez dzieci i własne jelita. Po co w razie braku prądu dodatkowo mierzyć się z małym niejadkiem, który nie tknie czegoś nowego? Albo z biegunką odwadniającą organizm?


Ogień w kominku służy jako awaryjne źródło ciepła, ale można też na nim upiec mięso. Nie można go jednak zbudować w nowoczesnych budynkach wielorodzinnych

Warto jeść to, co jest w zapasie i trzymać w zapasie to, co je się na co dzień. Nie trzeba bać się żywności przechowywanej w lodówce. Jasne, w razie braku prądu urządzenie przestanie działać. Ale nim żywność w środku się zepsuje, ogromna jej część zostanie zjedzona lub przetworzona w celu dalszego przechowywania. Choćby pod postacią zupy czy gulaszu w słoiku.
Taki codziennie wykorzystywany zapas żywności oczywiście przyda się w czasie wojny i braku zasilania, ale też w razie niezapowiedzianej wizyty teściowej. Kupowanie większych ilości jedzenia pozwala poczynić oszczędności. Nie przepłaca się za majonez przed Wielkanocą, ani za cukier gdy podrożeje na skutek plotek.

Codzienne oszczędności

Podobnie z pastami do zębów, mydłem, czy nawet opałem do ogrzewania domu. Każdy, kto kupował kiedyś węgiel w lutym wie, że warto to robić taniej w czerwcu. Drewno najlepiej zdobywać świeże, jeszcze mokre, a później samemu we własnym zakresie porządnie dosuszyć przed spaleniem. Podobnych oszczędności i codziennych korzyści warto starać się szukać w każdym aspekcie przygotowań na sytuacje kryzysowe.
Zamiast kupować agregat prądotwórczy i zapas paliwa lepiej zainwestować w dachowe panele słoneczne. Umożliwią grzanie wody na co dzień, a w sytuacji kryzysowej przełączenie przewodów wystarczy, aby cieszyć się własnym prądem. I owszem, panele podłączone do grzałki mogą produkować ciepłą wodę użytkową, zmniejszając rachunki za energię.
Można też posadzić w ogrodzie kilka drzew owocowych, aby co sezon mieć własne, prawie darmowe i niepryskane owoce. A te pozwolą zaspokoić choć część zapotrzebowania na kalorie, gdy zabraknie żywności w sklepie.
Na tym właśnie polegać powinien nowoczesny survival. Na kupowaniu na trudne czasy tego, co na co dzień pozwala oszczędzać lub podnosi jakość życia. Nawet, gdy nigdy nie nadejdzie żaden kryzys i tak będą korzyści z takiego podejścia!


Radziecka kuchenka na benzynę. Przez długie lata breżniewka byłą podstawowym sprzętem do gotowania używanym przez polskich turystów. Obecnie dostępne są mniej awaryjne rozwiązania

Niezależność finansowa

Mnóstwo małych, rodzinnych tragedii związanych jest z finansami. Zalicza się do nich utrata pracy, konieczność poniesienia nagłego wydatku, śmierć, kalectwo lub nieuleczalna choroba bliskiego członka rodziny. Dlatego istotnym elementem przygotowań do sytuacji kryzysowych jest finansowe bezpieczeństwo i niezależność.
Przeciętny Polak pracuje na etacie, ma niewielkie oszczędności (o ile w ogóle), chętnie korzysta z kredytów i bez pracy długo nie jest w stanie się utrzymać. Kłopot robi się tym większy, im więcej tych długów do spłaty. Zaczyna się od kredytu studenckiego i hipotecznego, a kończy na ratach za pralkę, limit na karcie kredytowej i chwilówki na przeróżne najpotrzebniejsze wydatki.
Gorzej, że brak zabezpieczenia finansowego często powoduje konieczność sfinansowania czegoś, co jest rzeczywiście niezbędne. Czyli pilnej naprawy samochodu lub zakupu nowej lodówki. Trzeba się wówczas wspierać ratami lub pożyczką w pozabankowej instytucji finansowej.
Im większe oszczędności, tym dłużej można przeżyć bez pracy. I tym więcej jest czasu na znalezienie nowej. Lepiej nie trzymać wszystkich pieniędzy w tylko jednym banku. Jeśli mamy kredyt w obcej walucie, warto mieć także ją w swoim zapasie. To choć trochę zabezpiecza przed gwałtownym wzrostem kursu.


Lampa naftowa to w dzisiaj jedno z najmniej sensownych awaryjnych źródeł światła. Ile miejsca zajmie z zapasem paliwa w porównaniu do nowoczesnej latarki LED i kilku kompletów baterii?

Gotówka

Zapas gotówki w domu pozwoli zrobić zakupy, gdy nie będą działały terminale płatnicze. Na codzienne wydatki warto też mieć w portfelu choćby 100 złotych w dwudziestozłotówkach. Przydadzą się dwie różne karty płatnicze, z różnych banków i od różnych operatorów, jak VISA i Mastercard. Zawsze jedna z tych instytucji może mieć niespodziewaną awarię. Zdarza się, ze numery kart skopiuje nieuczciwy sprzedawca w sklepie lub skimmer w bankomacie, przez co przestępcy wyczyszczą nam jedno konto.
Na globalne kryzysy finansowe zapas złotówek może nie wystarczyć. Przez wielu za bezpieczną walutę uważany jest amerykański dolar. Inni twierdzą, że to właśnie amerykański system finansowy będzie przyczyną kolejnego globalnego kryzysu. W każdym razie warto mieć niewielki zapas dolarów, euro lub franków szwajcarskich. A jeśli ktoś mieszka blisko granicy z Rosją czy Czechami, także ruble lub korony.


Zestaw przetrwania, który można zmieścić w stalowej butelce. Szansa, że zdarzy się tak awaryjna sytuacja, aby życie użytkownika zależało od jego zawartości jest znikoma

Złoto

Tradycyjnym środkiem płatniczym w najgorszych kryzysach bywało zawsze złoto. Dziś jest łatwo dostępne zarówno pod postacią monet bulionowych i względnie takich sztabek, jak i w formie złotej biżuterii. Choć to ostatnie jest bardzo drogie w stosunku do wartości samego kruszcu. Łatwiej jednak zapłacić za chleb ogniwem odciętym ze złotego łańcuszka, niż skrawkiem złotej monety lub sztabki. Złoto i ewentualnie srebro ma służyć do zachowania przynajmniej części majątku w czasie, gdy papierowe waluty staną się bezwartościowe.


Dobrze wyposażony zestaw do codziennego noszenia. W tym przypadku noszony w torbie zaprojektowanej do lasu Helikon-Tex Bushcraft Satchel

Rynek pracy

Zabezpieczenie sobie dobrej pozycji na rynku pracy polega na tym, aby starać się być pracownikiem cennym, czyli rzetelnym i trudnym do zastąpienia. Przyda się zdobywanie nowych umiejętności. Mogą się przydać zarówno na obecnym stanowisku, jak i przyszłości. Do nich mogą należeć zwłaszcza umiejętności miękkie: odporność na stres, zdolność do działania pod presją czasu, współpraca w zespole i komunikacja z innymi. Warto wykazywać się umiejętnością uczenia się nowych rzeczy i otwartość na nowości.
Pozycję na rynku warto budować także nawiązując kontakty z innymi ludźmi. Dać się poznać kontrahentom a nawet konkurentom jako rzeczowy i kompetentny fachowiec. Sprawić, by mogli nas polubić. Wzbudzić ich zaufanie i pomagać innym. Przecież do pracy polecamy najczęściej właśnie tych, których umiejętności i wiedzę znamy. Warto więc być tak postrzeganym.


Powerbank i ładowarka akumulatorków AA i AAA ze sklepu IKEA. Coraz więcej urządzeń ładowanych jest złączem USB i micro USB

Zabezpieczenia

Przed pewnymi problemami można się jak najbardziej zabezpieczyć, a przynajmniej zminimalizować ryzyko zdarzenia. Jeśli ktoś obawia się skutków powodzi, powinien przenieść się w miejsce oddalone od rzeki. Szansa na udział w zamieszkach zwiększa się z liczbą mieszkańców w danej miejscowości. Zagrożenie skażeniem chemicznym można zmniejszyć wyprowadzając się z dala od zakładów przemysłowych i dużych węzłów komunikacyjnych. Oczywiście nigdy nie da się całkowicie wyeliminować ryzyka, ale zawsze można próbować.
Z drugiej strony te przygotowania na sytuacje kryzysowe nie służą zabezpieczeniu przed czymś. Raczej ułatwią przeżycie w przypadku wystąpienia określonego zabezpieczenia oraz odbudowę stabilnego i bezpiecznego życia w nowych warunkach. Mają charakter raczej ubezpieczenia. Ubezpieczenie mieszkania nie chroni go przecież przed pożarem, ale ułatwia usunięcie jego skutków.


Trąba powietrzna kilka lat temu powaliła drzewa, a skutki tego zjawiska widać do dzisiaj. Nie trzeba wojny by zniszczyć życie wielu ludzi. Wystarczy katastrofalne zjawisko pogodowe

Ubezpieczenia

Z tradycyjnych ubezpieczeń nie warto rezygnować. Zawsze to dodatkowe pieniądze, które można wykorzystać w sytuacji awaryjnej. Warto ubezpieczyć mieszkanie i dom. Przyda się samochodowe autocasco od zdarzeń losowych i assistance. To ostatnie po to, aby podczas przebicia opony na autostradzie nie zmieniać jej obok pędzących szaleńczo kierowców ciężarówek i osobówek.
Sens ma także ubezpieczenie na życie. Choć nie przywróci ono ze świata zmarłych bliskiego, to pomoże poukładać sobie sprawy, gdy tej osoby zabraknie. Znajomy po utracie żony mógł pozwolić sobie na to, aby dalej mieszkać w rodzinnym domu, zamiast gorączkowo szukać czegoś tańszego. Mógł też opłacić usługi osoby sprzątającej, aby mieć więcej czasu na kontakt z dzieckiem, któremu wówczas był potrzebny bardziej niż kiedykolwiek.

Nie jest taki nowoczesny

W umiarkowanej strefie klimatycznej, w której położona jest Polska od zawsze należało być prepperem, aby przeżyć. W przeciwieństwie do cieplejszych miejsc na Ziemi, nie da się w tym regionie zasadzić czegoś w gruncie o dowolnej porze roku, aby za kilka miesięcy cieszyć się plonem. Konieczny okazywał się dobrze przemyślany i przechowywany zapas żywności. Zdobycie jej zimą graniczyło bowiem z cudem.
Stąd popularność przydomowych ziemianek i trzymania w nich warzyw, owoców, przetworów oraz mięs i wędlin. Obecnie takie ukrycia wracają do łask, także do wykorzystania jako schrony. Samodzielnie wykonane kiszonki trzymali i trzymają jeszcze w piwnicach nasi dziadkowie i rodzice. Choć można je kupić w każdym sklepie spożywczym, to jednak własnoręcznie wykonanie pozwala na zapewnienie im lepszej jakości i uczy nowych umiejętności. To znowu codzienne korzyści.


Składana turystyczna ładowarka z baterią słoneczną. W polskim klimacie przez pół roku niespecjalnie użyteczna. Ale w razie braku prądu podładuje telefon i wiele innych urządzeń

Na wszelki wypadek

Przygotowania na trudne czasy wydają się wynikać ze zdrowego rozsądku. Wygodny świat rozpieszcza i przyzwyczaja, że zawsze ktoś o nas zadba. I w sumie fajnie jest myśleć, że nie musimy się niczym martwić. Że naszego bezpieczeństwa pilnuje policja i skuteczny wymiar sprawiedliwości. Że przed pożarem zabezpieczy telefon na 998 czy 112. Że w razie jakiejś powodzi czy awarii zasilania lokalne służby staną na wysokości zadania. Ale może być to myślenie nierealne i strasznie naiwne. Dlatego warto zadbać o samego siebie, aby później dać radę wesprzeć bliskich, sąsiadów i państwowe służby w niesieniu pomocy. A przynajmniej nie być dla nich obciążeniem.


Namiot to podstawowy dom dla uchodźców. Można go znaleźć w każdym obozie

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Test: Noże na MOLLE

Mocowanie noża na oporządzeniu System MOLLE/PALS ma za sobą nieco ponad 20 lat służby. W tym czasie pełnił nie jedno zadanie i służył w siłach zbrojnych…

Plecak podszyty bezpieczeństwem

Plecaki antykradzieżowe to dosyć specyficzny segment akcesoriów codziennego użytku. Ich generalnym założeniem jest zapewnienie użytkownikowi maksymalnego zabezpieczenia zawartości przed dostępem osób trzecich.…

X