Przejdź do serwisu tematycznego

LITERATURA

Scenariusz chaosu. Na Dzikich Polach Piotr Langenfeld – recenzja

Gdy skończyłem czytać przekazaną przez wydawnictwo Warbook książkę, jeszcze raz spojrzałem na tylną okładkę. Umieszczono tam ciepłe słowa Krystiana Wójcika, byłego operatora JWK, skierowane pod adresem autora. Mam nadzieję, że trzecią część cyklu Piotra Langenfelda przeczytali również operatorzy w czynnej służbie, funkcjonariusze i kierownictwo SOP. Jeśli tak, być może nasze alfabetyczne jednostki i służby przeprowadzą grę sztabową w oparciu o fabułę. Gdyby tak się zdarzyło, zaproszenie do udziału autora byłoby ze wszech miar pożyteczne i właściwe.

Każdy z nas ma swoją Ukrainę – jakieś wyobrażenia lub odczucia z nią związane. Dla jednych kończą się one na śpiewaniu Hej, sokoły lub Dumki na dwa serca przy grillu. Inni znają obywateli tego kraju, którzy ciężką pracą w Polsce pragną zdobyć nieco grosza. Może czyjaś rodzina zostawiła na Kresach domy i groby bliskich. Tak czy inaczej, Ukraina to nasz sąsiad, z którym powinniśmy żyć jak najlepiej.

W opisywanej książce zadanie budowania mostów biorą na siebie funkcjonariusze CBŚP i żołnierze jednostek specjalnych, oddelegowani do współpracy z ukraińskimi kolegami. Wdrażanie zachodnich procedur, standardów i etosu wymaga niejednokrotnie udziału w operacjach, oficjalnie jako obserwatorzy, a w razie potrzeby wspierając partnerów bardziej bezpośrednio. Wśród policjantów na pierwszy plan ponownie wybija się Adam Thomal, znany czytelnikom z wcześniejszych książek cyklu – bohater niezwykłej akcji w Sudanie i znajomy prezydenta RP. Ale nie jest to teatr jednego aktora. Bohaterami książki są prawdziwi ludzie – z krwi, kości i rzucanego tu i ówdzie mięsa. Trudno nie poczuć sympatii do nich wszystkich i każdego z osobna. Nawet do niejakiego Doktora, choć w jego przypadku można mówić raczej o współczuciu. Każdy z nich pragnie wykonać powierzone mu zadanie, kierując się własnym doświadczeniem, intuicją i patriotyzmem. Starają się przy tym nie zatracić ludzkiej wrażliwości i emocji. Autor świetnie prowadzi swoje postacie, traktując ich jak żywych ludzi, a nie jak pionki na szachownicy. Technika nie odgrywa prawie żadnej roli, stanowiąc elementy dekoracji. Zjednoczonym formacjom przyjdzie działać nie tylko na zielonej Ukrainie, ale też w Szwecji i na Kaukazie.

Akcja toczy się wartko, bez zbędnych dłużyzn. Wręcz nie chce odłożyć się książki przed zamknięciem okładki. Mimo to kolejne elementy układanki nie wskakują na miejsce jeden po drugim, a przejrzenie intrygi nie jest łatwe. Odkrywamy zamysł autorski powoli i być może dlatego zakończenie jest tak porywające. Nagle wszystko do siebie pasuje. Stworzenie tej książki wymagało wielkiej pracy i wyobraźni. Zamykamy okładkę, a na niej widnieje polski i ukraiński żołnierz. Prowadzą ogień do widmowych postaci bez mundurów. Oby do tego nie doszło, a wizja Piotra Langenfelda pozostała tylko mistrzowską fikcją i nie przeistoczyła się w proroctwo. Bo, proszę uwierzyć, chyba mało brakuje.

Dla mnie Scenariusz chaosu. Na Dzikich Polach jest swego rodzaju przebijam dla Ogniem i mieczem. Pamiętają Państwo ostatnie słowa dzieła Sienkiewicza: Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą. Tymczasem pan Piotr obala ten mentalny aksjomat. Ukraińcy i Polacy wspólnie pracują i walczą o naszą i waszą. Rozmawiają i ratują sobie nawzajem życie, a czasem je oddają – jeden za drugiego.

Teraz tylko znaleźć tłumacza i pozwolić braciom-sąsiadom, by i oni poznali naszych muszkieterów.

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X