Przejdź do serwisu tematycznego

Test: Mactronic Patrol Charger+

Obiektowa latarka patrolowa

Latarka to przydatne urządzenie używane w zasadzie przez wszystkich. Każdy ma ich kilka w domu: zaczynając od miniaturowych przyczepionych do kluczy, przez dopasowane do damskiej torebki i doczepione do pistoletu lub karabinka, na reflektorach do oślepiania atakujących Ziemię obcych skończywszy. Oprócz latarek dołączanych do broni, turystycznych i tych trzymanych w oczekiwaniu na przerwę w dostawach prądu, jest jeszcze jedna kategoria. To narzędzia, czyli sprzęt wykorzystywany służbowo przez osoby pracujące w nocy. Jednym z nich jest obiektowa latarka patrolowa Mactronic Patrol Charger+ ładowana za pomocą stacji dokującej.

Artykuł ukazał się w magazynie MILMAG 03(05)/2018

Dziwnym trafem, gdy zdarza się nocna awaria sieci energetycznych zazwyczaj odkrywamy dwie prawdy o latarce trzymanej w specjalnym miejscu na wszelki wypadek. Po pierwsze, że nie ma jej tam, gdzie miała być schowana. Po drugie, jeśli nawet latarka da się łatwo odnaleźć, to szansa że wyładuje się w kluczowym momencie jest odwrotnie proporcjonalna do czasu jej poszukiwania.
W zasadzie jedynym sposobem, aby uniknąć tych dwóch sytuacji wynikających głównie z winy użytkownika, jest zastosowanie stacji dokująco-ładującej. To typowe rozwiązanie dla latarek obiektowych, do których należy Mactronic Patrol Charger+. Nie dość, że stacja znajduje się zazwyczaj w tym samym, znanym miejscu, to jeszcze urządzenie będzie prawie na pewno naładowane. O ile ktoś wcześniej podłączył ją do źródła zasilania, rzecz jasna.

Latarka obiektowa

Patrolowe latarki obiektowe charakteryzują się dużą uniwersalnością. Z jednej strony są na tyle małe, aby dało się je wygodnie nosić je w kaburze na pasku lub kieszeni udowej spodni. Z drugiej, dostarczają dużo więcej światła niż typowe modele kieszonkowe. Nadają się do celów patrolowych, poszukiwawczych czy sygnalizacyjnych.
Stacja dokująco-ładująca może być zamontowana zarówno w budynku, jak i samochodzie – jest zasilana z prądu zmiennego lub stałego. Jej funkcjonalność pomaga w rozwiązaniu powyższych problemów. Jeżeli użytkownik będzie pamiętał o wpięciu latarki do stacji, będzie ona ładowana i zawsze gotowa do użycia. Choć w zasadzie jest to sprzęt przeznaczony dla służb mundurowych, to jednak latarki obiektowe są jednak na tyle uniwersalne, że sprawdzą się też jako awaryjne źródło światła w gospodarstwie domowym lub duża latarka na wyjeździe turystycznym.

Patrol Charger+

Latarka patrolowa Mactronic Patrol Charger+ (kod producenta to THH0052) zaliczana jest do rodziny Tactical. To produkt wrocławskiej spółki specjalizującej się w wytwarzaniu i dystrybucji źródeł światła przeznaczonych dla służb mundurowych i użytkowników cywilnych.
Źródłem światła Patrol Charger+ jest dioda Cree XP-L o maksymalnej jasności na poziomie 700 lumenów. Osłania ją odporna na zadrapania, niełamliwa soczewka wykonana z poliwęglanu Lexan. Urządzenie zasila akumulator litowo-jonowy (Li-Ion) o pojemności 3350 mAh. Długość latarki to 185 mm, największa średnica wynosi 47 mm, a najmniejsza 31 mm. Masa urządzenia to 230 g.
Latarka wchodzi w skład zestawu, który obejmuje także stację dokująco-ładującą, płytkę montażową, wsuwaną w boczne gniazdo bazy ładowarkę do drugiego akumulatora i sam dodatkowy akumulator (THH0052B), zawieszkę na nadgarstek i dwa zasilacze: do prądu zmiennego (AC) 230 V z polską wtyczką i do prądu stałego (DC) 12/24 V z wtyczką dostosowaną do samochodowego gniazda zapalniczki.
Patrol Charger+ na pierwszy rzut oka sprawia solidne wrażenie. I taka też jest w rzeczywistości, wykonano ją w całości ze stopu aluminium, a chwyt został pokryty antypoślizgową gumą. Pierścień na obwodzie głowicy sfrezowano w odpowiedni sposób, aby latarka nie toczyła się po odłożeniu. Pod głowicą znajdują się elementy związane z dokowaniem. To podwójny, karbowany pierścień utrzymujący latarkę w stacji oraz dwa odsłonięte styki umożliwiające ładowanie.


Niewielkie styki ulokowane po przeciwnej stronie przełącznika. Umieszczono je w karbowanych pierścieniach, które pomagają pewnie chwycić latarkę i osadzić ją w stacji dokującej. Niestety brak im wyraźnego punktu krańcowego, który gwarantował by poprawne wpięcie i przewodzenie na stykach

Wszystkie części są dobrze spasowane, a gwinty głowicy i nakrętki wykonano z dużą dokładnością, bez żadnych luzów. Tak samo bardzo dobrze wykonano moletowanie na tych elementach, co umożliwia ich łatwo odkręcenie. Szczelność połączeń gwarantują gumowe uszczelki (o-ringi). Dzięki temu latarka charakteryzuje się odpornością na wodę i pył na poziomie IP68.
Latarka ma na głowicy naniesione laserowe logo Mactronic, poniżej na korpusie umieszczono nazwę PATROL. Pod górnym przyciskiem sterującym unikalny numer seryjny urządzenia (w testowanym modelu S/N 1311 0005I). Kolejne oznaczenie umieszczone zostało na odkręcanym dnie (RDC-002198283-0005).


Drugi przełącznik, podobnie ozdobiony logiem Mactronic znajduje się na dnie

Tryby działania

Latarka została wyposażona w dwa przyciski sterujące (ozdobione logiem producenta), których działanie się dubluje. Pierwszy, mniejszy umieszczony jest tuż pod głowicą i obsługiwany kciukiem dłoni trzymającej urządzenie nachwytem. Drugi, znacznie większy ulokowano w odkręcanym dnie latarki. Może być używany przy współpracy latarki z bronią. Przyciski działają precyzyjnie i pozwalają na obsługę latarki nawet w grubych rękawicach.
Patrol Charger+ ma cztery tryby pracy: 100%, 50%, 10% oraz stroboskop. Moc światła jest regulowana pojedynczym kliknięciem przełącznika, a długie przytrzymanie włącznika uruchamia stroboskop. Latarki nie można zaprogramować, zawsze uruchamia się na maksymalnej mocy. Aby ją wyłączyć, należy przejść przez wszystkie tryby, aż do wygaszenia diody.
Według producenta w zależności od zastosowanego trybu świecenia Patrol Charger+ może pracować: 2,5 godziny w trybie 100%, 5 godzin w 50%, 25 godzin w trybie 10% i 6 godzin w trybie stroboskopowym.


Głowica z umieszczonym pod nim mniejszym przełącznikiem. Patrol Charger+ ma cztery tryby pracy: 100%, 50%, 10% i stroboskop. Moc regulowana jest pojedynczym kliknięciem przełącznika

Stacja dokująca

Stacja dokująca dostarczana w komplecie wykonana jest z tworzywa sztucznego. Latarkę Patrol Charger+ utrzymują na pozycji sprężynowe zatrzaski, dopasowujące się do karbowanych pierścieni. Wystające styki, widoczne na stacji bazowej przekazują napięcie ładowania. Sama stacja montowana jest w docelowym miejscu za pomocą osobnej płytki montażowej. Łatwy w obsłudze zatrzask umożliwia przemieszczanie bazy bez potrzeby jej odkręcania.
Na boku stacji dokująco-ładującej umieszczono mocowanie dodatkowej bazy umożliwiającej ładowanie drugiego, zapasowego akumulatora. Gniazda zasilające umieszczono w dolnej części. Poza standardowym złączem zasilacza sieciowego i samochodowego, wyposażono je w gniazdo micro USB.


Stacja główna i ładowarka ogniw mogą być też używane osobno. Każda posiada 2 gniazda zasilania – tradycyjne dla zasilacza i micro USB

W testowanym egzemplarzu, poza diodami sygnalizującymi prawidłowe odłożenie latarki i poziom ładowania, producent umieścił też dodatkowe białe LED działające jako oświetlenie awaryjne. Uruchamiają się automatycznie w przypadku zaniku zasilania zewnętrznego. W takiej sytuacji jako źródło prądu wykorzystywane jest wewnętrzne ogniwo latarki. Funkcja ta może być wyłączona za pomocą przycisku umieszczonego w górnej części stacji dokującej.
Producent podaje, że czas pełnego naładowania latarki od stanu całkowitego rozładowania przy użyciu prądu zmiennego 240 V wynosi od 4-6 godzin, dwóch akumulatorów 6-10 godzin.

Przerwa w zasilaniu

Latarka Patrol Charger+ była testowana ponad 3 miesiące. Na początku latarka spełniała rolę awaryjnego oświetlenia w gospodarstwie domowym. Stacja bazowa została zamontowana pod blatem wyspy kuchennej, bezpośrednio obok gaśnicy i domowej apteczki urazowej.
Dodatkowe diody LED stacji bazowej ustawiono w pozycji włączone, a sama latarka spędzała w niej większość czasu.
Na przerwę w zasilaniu nie trzeba było długo czekać. Natychmiast po zaniku prądu, diody na stacji zaczynały świecić. Były na tyle jasne, że zlokalizowanie i bezpieczne dotarcie do latarki nie stanowiło żadnego problemu, a jednocześnie nie oślepiały. Patrol Charger+ był w pełni załadowany a odpowiednio ukształtowana dolna część umożliwiła postawienie latarki na blacie i wykorzystanie jej jako awaryjnej lampki. W trybie 10% światło było wystarczające, aby komfortowo oczekiwać na ponowne włączenie zasilania. Do pełni szczęścia brakowało dodatkowego dyfuzora, ale niestety brakuje go w ofercie producenta.


Dodatkowa ładowarka do ogniw jest częścią zestawu. Możliwość połączenia obu elementów tworzy zgrabną stacje ładującą

Latarka w domu

Samo działanie latarki było bez zarzutu. Tryby świecenia przy takim zastosowaniu dobrane są bardzo dobrze. Pełna moc pozwala na bezproblemowe sprawdzenie otoczenia domu, jak i średniej wielkości działki. Producent deklaruje teoretyczny zasięg na poziomie 250 metrów. Co prawda tak daleko nie świeciliśmy, ale latarka bez problemu oświetla obiekty w dystansie blisko 150 metrów. Oczywiście, głowica nagrzewała się dosyć szybko, ale nie jest to dziwne przy tak wyśrubowanych parametrach promiennika. Tryb 50% sprawdzał się w normalnym użytkowaniu: przy przeglądaniu skrzynek bezpieczników, grzebaniu w spiżarni i na nocnych spacerach. Tryb 10% używany był jako oświetlenie awaryjne i w zupełności wystarczył do komfortowego przeczekania przerwy w dostawie prądu.


Baza zainstalowana w domu pod blatem. Podświetlana baza Patrol Charger+ sprawdza się świetnie gdy zabraknie zasilania w budynku

Kontakt ze stacją

Kilka godzin później, już po usunięciu awarii, latarka wróciła na swoje miejsce. I wtedy pojawił się mały problem. W teorii umieszczenie latarki w bazie nie jest kłopotliwe. Należy wsadzić ją między zatrzaski, pokręcić i przesunąć aż dioda ładowania się zaświeci. Sygnalizuje to odpowiednie odłożenie Patrol Charger+ w stacji dokującej. W praktyce proces ten, szczególnie w pozycji do góry nogami (stacja została zamocowana pod blatem) był mocno frustrujący i zajął zdecydowanie za dużo czasu. Wstępny werdykt brzmiał: brak praktyki, następnym razem będzie lepiej. Z upływem czasu sytuacja uległa poprawie, ale problem nie zniknął całkowicie. Za każdym razem wkładanie Patrol Charger+ do stacji dokującej było irytujące. Powierzchnia styku między elementami latarki a bazy jest tak minimalna, że trafienie w nie zajmuje denerwująco długą chwilę.

Do samochodu

W ramach drugiego etapu prób latarka trafiła do samochodu terenowego, jako jego stałe wyposażenie. Pojazd wykorzystywany jest na co dzień do pracy przy wycince drzew i szeroko rozumianej arborystyce. Samochód pełni też rolę lokalnego ratownika dla wklejonych w podłoże terenówek. Instalacja stacji dokująco-ładującej przebiegła bez problemów, zasilanie zostało podpięte z tylnego gniazda zapalniczki. Przewód znajdujący się w zestawie jest wystarczająco długi i pozwala na umieszczenie ładowarki pod schowkiem pasażera.
Niestety, na nierównym terenie, przy większych prędkościach latarka często wypadała z bazy. Wibracje generowane przez szybszy przejazd powoli luzowały Patrol Charger+. Po trafieniu w większą dziurę lub kamień latarka poddawała się grawitacji. Co więcej, nawet jeśli trzymała się wciąż na swoim miejscu, to często ustawało ładowanie. Styki minimalnie przemieszczały się względem siebie i traciły kontakt.
Problem wypadania latarki został rozwiązany poprzez przeniesienie bazy na bok konsoli środkowej. Po tej operacji Patrol Charger+ dzielnie trzymał się na swoim miejscu. Niestety, losowe problemy z ładowaniem nadal się pojawiały, choć dużo rzadziej niż wcześniej.

Patrol w terenie

Mimo tych niedogodności, Patrol Charger+ sprawował się doskonale jako latarka wykorzystywana w służbowym samochodzie terenowym. Na odcinkach asfaltowych problemy nie występowały, a ładowanie było na tyle skuteczne, że prądu nigdy nie zabrakło. Test jednoznacznie potwierdził też solidność konstrukcji latarki.
Patrol Charger+ nie zaszkodziły wielokrotne kąpiele w kałużach, błocie lub upadek z maski samochodu na kamienie. Raz, w ferworze walki przy wyciąganiu jakiegoś mocno unieruchomionego samochodu latarka po prostu została przejechana i wprasowana w błotniste podłoże. Jedynym widocznym efektem było przełączenie trybu na stroboskop.
Naniesiona na tubus guma antypoślizgowa doskonale spełnia swoją funkcję. Mimo wilgoci i błota latarka zawsze pewnie leżała w dłoni. Nie bez znaczenia była też wielkość urządzenia. Do służbowych zastosowań w terenie dużo lepiej sprawdza się większe i solidniejsze źródło światła, niż typowa konstrukcja EDC. Nie tylko można ją wygodniej i pewniej chwycić, ale też trudniej jest zgubić a łatwiej znaleźć.


Patrol Charger+ jest odporny na trudne warunki środowiskowe. Szczelny i precyzyjnie wykonany korpus zapobiega dostawaniu się zanieczyszczeń do wnętrza latarki

Latarka w lesie

W warunkach terenowych przez większość czasu stosowano tryb świecenia 50%. Był wystarczająco mocny, aby bezpiecznie pracować z linami i wyciągarką, a jednocześnie zapewniał długi czas działania. Zapas mocy, czyli przejście w najsilniejszy tryb 100% okazało się kilka razy przydatne. Szczególnie przy planowaniu bezpiecznej trasy dla wyciąganego samochodu.
Kształt wiązki Patrol Charger+ to tak zwany Pre-Focus. Zaprojektowano go tak, że daje zarówno światło skupione, do użycia na większe dystanse, jak i wystarczająco rozproszone aby wygodnie korzystać z latarki wewnątrz samochodu. W drugim przypadku całkowicie wystarcza najniższa nastawa latarki. Światło odbite od szyb czy lusterek nie oślepia pasażerów.
Tutaj wyszła pewne wada latarki. Za każdym razem po uruchomieniu włączała się w trybie 100%. W środku pojazdu w nocy jest to zbyt jasne. Co gorsza, nieuważne włączenie powoduje chwilowe oślepienie odbitym światłem. Latarkę trzeba było przysłonić i ustawić odpowiedni tryb.

Schrony i tunele

Ostatni etap testowania Patrol Charger+ miał miejsce na dwutygodniowym wypadzie do Albanii. Jak wiadomo, tuneli i schronów tam nie brakuje, co oznacza że dobra latarka się przydaje. Stacja bazowa została po raz kolejny przeniesiona, tym razem do samochodu typu SUV.
Trzeba przyznać że mocowanie ładowarki na osobnej płytce to bardzo wygodne i przemyślane rozwiązanie. Tak częste przeprowadzki nie były żadnym problemem. Po odpięciu stacji, samą płytkę bardzo wygodnie jest odkręcić lub odkleić.


Szybkowypinalna płytka montażowa nadaje się zarówno do przykręcenia jak i przyklejenia taśmą dwustronną. W górnej części bazy widać zatrzask płytki, po lewej znajdują się styki ładowarki ogniwa.

Nauczeni doświadczeniem, zamocowaliśmy latarkę pionowo, tym razem w schowku podłokietnika, aby nie kusić ciekawskich. Diody awaryjne zostały wyłączone, nie było potrzeby doświetlania schowka. Okazało się to błędem, bowiem wibracje ponownie powodowały okazjonalne rozwarcie styków i brak ładowania. Co gorsza, zlokalizowanie latarki w schowku skutecznie utrudniało kontrolę stanu jej naładowania podczas jazdy.
Pomimo tego Patrol Charger+ sprawdzał się na wyjeździe znakomicie. Przede wszystkim zniknęło odwieczne pytanie: gdzie jest latarka? Wszyscy wiedzieli, że w schowku, załadowana i gotowa do działania. Raz tylko zdarzyło się, że po przyjeździe do nowego miejsca akumulator nie został w pełni naładowany. Wibracje podczas jazdy przerwały ten proces. Chwilowa zmiana Patrol Charger+ na małą latarkę EDC uświadamiała, jak wygodne jest mocne źródło światła przy rozstawianiu obozu na dziko. Nota bene, był to jedyne użycie innej latarki podczas 14-dniowego wyjazdu.
Produkt Mactronica jest po prosto szalenie wygodny w używaniu! Na pieszych wypadach Patrol Charger+ był przytroczony do torby udowej lub znajdował się w kieszeni udowej spodni. Masa 230 g nie była szczególnie odczuwalna, a latarka wielokrotnie przydawała się przy penetracji starych tuneli i przy zwiedzaniu niedoświetlonych albańskich zabytków. Sprawdził się też port Micro USB, umożliwiając ładowanie latarki bezpośrednio z panelu fotowoltaicznego.


Zastosowanie dodatkowego gniazda micro USB pozwala ładować latarkę z wielu źródeł, jak przenośny panel fotowoltaiczny podłączony do stacji bazowej. Ładowanie jest jednak wyraźnie wolniejsze

Zawsze 100%

Ocena latarki byłaby bardzo wysoka, gdyby nie dwie wspomniane wcześniej wady. Nie są one na tyle duże, aby ten produkt odrzucić. Okazały się jednak tak denerwujące, że nie można spokojnie przejść obok. Biorąc jednak pod uwagę, że Mactronic często ulepsza swoje produkty można się spodziewać, że i te przypadłości zostaną poprawione w kolejnej wersji Patrol Charger+.
Brak możliwości zaprogramowania trybu, w którym latarka się uruchamia to niewielka przypadłość. W końcu Mactronic zalicza Patrol Charger+ do modeli patrolowych i przy takim zastosowaniu najwyższe ustawienie na początek częściowo ma sens. Kiedy jednak latarka używana jest jako dodatkowe źródło światła w samochodzie lub domu, przydałaby się możliwość zmiany pierwszego trybu i dostosowania go do potrzeb i środowiska pracy użytkownika. Nie zawsze potrzebne i pożądane jest pełne 700 lumenów zaraz po uruchomieniu.

Łączenie ze stacją

Poważniejsza kwestia dotyczy samej stacji dokującej, a to przecież najważniejszy element konstrukcji. Tutaj kłopotliwy okazał się sposób mocowania latarki w bazie oraz połączenie styków między ładowarką a Patrol Charger+.
Trudno jest szybko i pewnie umieścić latarkę w stacji dokującej w taki sposób, aby rozpoczęło się jej ładowanie. Za każdym razem wymagało to dosyć precyzyjnego kręcenia urządzeniem. Pół biedy jeśli mamy na to czas, jednak włożenie Patrol Charger+ do stacji w trakcie prowadzenia samochodu jest bardzo trudne. Powierzchnia styków jest po prostu mała, a ustalenie latarki we właściwej pozycji jest niewyczuwalne. Jedynym wskaźnikiem, że się udało jest uruchomienie diody sygnalizującej ładowanie. Być może, gdyby używać Patrol Charger+ na co dzień udałoby się wyrobić odpowiedni nawyk.
Baza niewystarczająco mocno trzyma korpus latarki. Nawet w pozycji pionowej, kiedy wypadanie przestało być problemem, wibracje samochodu powodowały przerywanie ładowania. Jeśli stacja dokująca Patrol Charger+ znajduje się w widocznym miejscu jest to po prostu irytujące. Gorzej, gdy jest w schowku. Po dojeździe na miejsce okazuje się, że latarka świeci góra 10 minut bo wcześniej wjechaliśmy w dziurę, co przerwało ładowanie. Dlatego nie wyrażam sobie używania Patrol Charger+ na czterokołowcu (quadzie) lub pojeździe typu UTV. A gdyby nie opisany problem, to latarka byłaby doskonałym rozwiązaniem również do tych zastosowań. Przydała by się jakaś forma dodatkowej blokady, całkowicie unieruchamiająca Patrol Charger+ w stacji dokującej.

Ocena

Latarka Patrol Charger+ jest bardzo uniwersalna. Może spełniać zarówno rolę mocnego, patrolowego źródła światła, jak i większej latarki EDC. Latarka jest poręczna i solidna, a stacja dokująca to jej olbrzymi atut. Doskonale sprawdzi się jako awaryjne źródło światła w samochodzie. Wyposażona w opcjonalną nakładkę może służyć do sygnalizacji lub kierowania ruchem.
Diody umieszczone na stacji bazowej sprawdzą się, gdy Patrol Charger+ będzie używany w gospodarstwie domowym lub innym budynku. Jest to oświetlenie awaryjne, które pozwala na szybsze dotarcie do latarki. Łatwość ładowania, spory akumulator i dobrze dobrane tryby gwarantują zachowanie ciągłej gotowości.
Produkt Mactronic jest warty uwagi i doskonale nadaje do roli latarki awaryjnej do domu lub samochodu. Zapominalscy i zagonieni z pewnością docenią wygodę ładowania przy użyciu stacji dokującej. Silna dioda i pojemny akumulator sprawdzą się u użytkowników cywilnych i mundurowych.

Dziękujemy przedsiębiorstwu Mactronic za przekazanie latarki do testów.

 

Artykuł został pierwotnie opublikowany w MILMAG 03/2018

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Test: Noże na MOLLE

Mocowanie noża na oporządzeniu System MOLLE/PALS ma za sobą nieco ponad 20 lat służby. W tym czasie pełnił nie jedno zadanie i służył w siłach zbrojnych…

Okazyjnie kupię ESS Crossbow

Jak odróżnić oryginał od podróbki? Inżynieria odwrotna i niskie koszty pracy w państwach Dalekiego Wschody zaowocowały powstaniem zatrważającej liczby podróbek znanych produktów. Niektóre…

X